środa, 5 czerwca 2013

kilka faktów w sałatkach (na prawdziwych faktach)

Po pierwsze-Wiedz, że jeżeli robisz sałatkę z kukurydzy, kiełków, kapusty i jeszcze paru innych dziwnych rzeczy jesteś skazany na jedynkę. No przynajmniej tak było w przypadku mojej klasy. Ale może od początku...
Dzisiaj środa, więc i godzina wychowawcza, a nasza jest chwilą wszystkich skarg, zażaleń itd. Dziś na tapecie była geografia. A mianowicie to, że w ciągu całego roku trzy razy zmienił nam się nauczyciel. Pierwsze dwie lekcje mieliśmy z nauczycielką geografii. Ok. Potem na kilka tygodni (a może nawet miesięcy-nie pamiętam), przejął nas facet od religii i właściwie to on nas najwięcej nauczył. Po tym czasie, wróciła pani X (bo nie będę używać nazwisk, szczególnie moich nauczycieli w internecie) i prowadziła aż 2 lekcje. Kiedy myśleliśmy, że znowu skończymy u pana od religii przydzielono nam nową nauczycielkę (panią Y). Napisaliśmy u niej sprawdzian i ogólnie poprowadziła kilka lekcji, a potem, jak na złość dowiadujemy się, że znów wróciła pani X i mamy za tydzień kartkówkę. Mniejsza o to, bo kartkówkę napisaliśmy i wszystko było ok, ale dzisiaj dowiedzieliśmy się, że od tego tygodnia znowu mamy z panią Y (te nazwy mnie już wkurzają) i tak ma być do końca roku. Moja klasa wie o co chodzi, a inni mam nadzieję, że się połapali, bo nie umiem tego jaśniej opisać.;) W każdym razie dyrekcja naszej szkoły wymiata, nie ma co... Obecnie wiedza moja i moich kolegów i koleżanek zaczyna się i kończy na znajomości 5 filarów Islamu, jakichś podstawowych wiadomości o Australii i stolic państw Europy. W sumie to trochę kicha, bo za rok egzamin. 
Dobra, a teraz o tych całych sałatkach. Tydzień temu na technice robiliśmy sałatki. Grupa chłopaków zrobiła z pozoru raczej niejadalną, ale jak się później okazało w miarę znośną sałatkę na bazie kukurydzy, kapusty, kiełków i jeszcze czegoś innego. Na koniec lekcji resztki z wszystkich sałatek przesypaliśmy do jednego gara, a pani od techniki, sądząc, że to sałatka chłopaków wstawiła im pały. No więc, był to dzisiaj drugi temat na godzinie. Z postawą nauczycielki techniki się jak najbardziej nie zgadzam, bo było to nie fair, ale najlepsze jest to, że przez pół godziny staraliśmy się wytłumaczyć naszej wychowawczyni, że to nie była sałatka chłopaków, ale resztki, które każdy z klasy dorzucił. Mimo to, pani chyba nas w końcu nie zrozumiała, co mnie dziwi, bo sytuacja nie była trudna do ogarnięcia. W końcu Szymon się wkurzył, podszedł do tablicy i rozrysował w punktach cały problem. 
'Dobra, czyli najpierw chłopaki zrobili swoją sałatkę. Potem ją zjedli i wszyscy zaczęli wrzucać resztki do jednej miski, tak? Potem poszli i spuścili to w kiblu, a na koniec dostali pały.'
To wszystko to są cytaty, a jak się później okazało, Szymon był najbardziej dumny z rysunku 'kibla'. Nie powiem, zły nie wyszedł.;D 
Chyba już wszyscy dowiedzieli się o tym blogu i mam nadzieję, że jutro za każdym razem, kiedy usłyszę swoje nazwisko przy wyczytywaniu obecności, nie usłyszę dodatkowo 'Prowadzi bloga!'. 
Oby im przeszło...

wtorek, 4 czerwca 2013

historia sztuki

...czyli w moim przypadku po prostu plastyka. Wróciłam do domu o siódmej wieczorem, a od ósmej, aż do teraz robiłam notatki do jakiejś chorej kartkówki z plastyki. Już na samą myśl o klasycyzmie, baroku i innych 'przyjaciołach' robi mi się niedobrze. Co to w ogóle jest!? Nie wiem, historię lubię, nawet bardzo, a tego dziadostwa nie znoszę. Ogólnie wolę słuchać o wojnach, nawet jak jest z 500 dat do nauczenia, niż o tym, że w XVII wieku powstał kościół z takim i siakim witrażem, czy coś w tym stylu... Ha, na razie to ja zrobiłam tylko notatki, a teraz trzeba się jeszcze tego nauczyć. Genialnie, po prostu genialnie...
Dzisiejszy dzień głównie spędziłam na wymyślaniu scenariusza na film z hiszpańskiego, bo zachciało mi się go zmieniać i musiałam wszystko ogarnąć. Jeśli chodzi o plan to wszystko jest raczej dopięte na ostatni guzik, tylko się jeszcze spotkać trzeba.
Na szczęście jutro mamy w miarę znośne lekcje, z czego dwie godziny z rana wolne-polski.;) I tak najbardziej się cieszę, że matmy nie ma, bo kiedy sobie o tym przypomniałam, moja radość nie znała granic. Nie cierpię tego przedmiotu. Cóż, może dlatego, że prawie nic nie ogarniam, ale trudno. Hehe, bywa.;)
Na hiszpańskim Tomek prawie wykrzyczał na głos całej grupie, że prowadzę bloga, więc chyba będę musiała przestać ich tu obgadywać.^^ Żartuję. Jeśli to czytacie, to wiedzcie, że was nie obgaduję. No, może czasami, ale tylko same pozytywne strony i negatywne też... xD
Kurde, fajnie mi się tak siedzi, pisząc sobie i słuchając muzyki, a tu cały czas jakiś debil w głowie krzyczy, że trzeba się jeszcze nauczyć plastyki. Głupi mózg.

poniedziałek, 3 czerwca 2013

po staremu

Tak, dzisiaj był kolejny nudny poniedziałek. Pomimo tego dzień mogę uznać za udany.:) Diagnoza z angielskiego nie była taka straszna, jak myślałam, ale czy napisałam dobrze? Ciężko powiedzieć. Skoro nudny, neutralny poniedziałek to i nudny polski. Chociaż nie wiem, czy nasza lekcja polskiego może być nazwana nudną. Kolejna godzina robienia ćwiczeń przypadła mi do gustu, bo mogłam sobie swobodnie pogadać ze znajomymi, a nauczycielka i tak miała nas gdzieś. Kilka razy przeszła się po klasie, a i tak większą część lekcji spędziła wlepiając oczy w monitor komputera. Może moje podejście do tych lekcji byłoby całkiem inne, gdyby nie fakt, że mamy raczej, jakby to delikatnie powiedzieć, beznadziejną nauczycielkę. Po prostu według mnie nie nadaje się i już. Jakoś nie potrafi nas niczym zainteresować, a jej lekcje są raczej nudne-większość przespałam.;) No dobra, na lekcjach to ja jeszcze nie śpię. Ten poziom olewania lekcji mam jeszcze nieodblokowany. Na razie utknęłam na etapie rysowania w zeszycie, ale zobaczymy co będzie dalej...
Na fizyce, facet też nie mógł za bardzo nad nami zapanować i dopiero kiedy zagroził kartkówką wszyscy się przymknęli. Chwilę było cicho, a potem moi szanowni koledzy chcieli mi obciąć włosy, ukazując przede mną swoją pokaźną kolekcję nożyczek. Spoko, jedni zbierają znaczki, a inni nożyczki. Jak kto woli.;)
Po powrocie do domu zgadałam się z Dagą na skype, przy okazji jarając się jej psem (<3). Wymyśliłam też imię dla mojego. Poszperałam trochę w internecie i przypomniało mi się, że w mitologii greckiej były całkiem fajne imiona. Zawsze lubiłam mity.;) No więc wymyśliłam, że nazwę psa Gaja. Może być? No w każdym razie mnie się podoba.
W środę dostaję na przechowanie psa mojej cioci, więc będę mogła zobaczyć, jak to jest. Jak by nie było, na pewno co do swojego się nie rozmyślę.:) O nie, za długo na to czekałam.;)
Uciekam, bo jak już kiedyś mówiłam, nauczyciele nie mają serc i są potworami! Idę się zabić.

niedziela, 2 czerwca 2013

nudno mi

Heeej!
Nudzi mi się! Leżę sobie w łóżku, laptop na kolanach, włączony facebook i nic się nie dzieje... Kurdę. Miałam oglądać Straszny Film 2 (po raz 100, ale mniejsza^^), ale jakoś mi się odechciało. Przeczytałam pierwszy rozdział Jutra i zapowiada się ciekawie, więc pewnie skończę jeszcze dzisiaj nad książką. I dobrze, bo w tym internecie nie ma nic do roboty. Chyba szybko muszę wyłączyć ten komputer, bo czasem z nudów przychodzą mi do głowy dziwne rzeczy... Np. zniżam się do poziomu 7-latka i włączam gry dla dzieci, bo jestem już tak znudzona, że nic innego nie przychodzi mi do głowy. Nie ma co, zdrowa na umyśle to ja do końca nie jestem. Ale zawsze to wiedziałam... Jutro mam przerąbane. Muszę wstać wcześnie rano, czyli o 9 (xD), bo lekcji duuużo, a i sprawdzianów nie brakuje. W sumie to ja mogłabym chodzić do szkoły z szerokim uśmiechem na twarzy, gdyby nauczyciele dostali bilet na księżyc w jedną stronę i już zaczęli się pakować. Nie, no dobra, ale musicie przyznać mi rację, że mogliby trochę dać nam odetchnąć, zwłaszcza, że mamy kurde czerwiec, no! A my mamy jeszcze 17-ego kartkówkę z fizyki... na którą nie idę, ale cicho, nic nie wiecie.;)
Dobra, chyba jednak skończę na tych grach dla dzieci. O Boże, co ja ze sobą robię...

5 MINUT PÓŹNIEJ...
Jednak skończyło się na oglądaniu debilnych filmików na you tube... Pomimo tego nadal mam wrażenie, że się cofam. Ciekawe dlaczego? ;)

sobota, 1 czerwca 2013

Dzień Dziecka

Na ogół każdemu kojarzy się to z czymś przyjemnym. W końcu dzieci mogą naciągać rodziców na prezenty nie narażając się na sprzeciw itp. Jednak dla mnie był to dzisiaj koszmar. Nie ze względu na moich rodziców, bo życzenia mi złożyli i nawet prezent dostałam ^^, ale na to co zobaczyłam w sklepie. Galaxy pękało w szwach od rozchichotanych dzieciaków i w ogóle było pełno ludzi. Nie to, że nie lubię dzieci (chociaż ostatnimi czasy dochodzę do tego wniosku), ale jakoś sklepy przepełnione ludźmi w przedziale wiekowym 5-10 lat raczej mnie odstraszają, niż zapraszają do środka. Tym bardziej muszę przyznać, że jakoś dzieciaki z mojej rodziny to nawet lubię, ale jakoś za obcymi nie przepadam. Jestem wredna-wiem.^^ 
Ale jednak Dzień Dziecka to Dzień Dziecka, więc prezent musiałam sobie wybrać. Oczywiście stanęło na książce, o której wspominałam. Zastanawiałam się też nad płytą Green Day, ale jednak zostałam przy książce.:)
Wróciła mi też schiza na psa. Daga, czyli moja kuzynka wzięła sobie szczeniaka, więc na maksa jej zazdroszczę.:) Myślałam też trochę, żeby przygarnąć psa ze schroniska, ale nie wiem, czy byłabym w stanie pojechać tam i patrzeć na te wszystkie zwierzęta. Biorąc dodatkowo pod uwagę fakt, że jeden znajdzie dom, a reszta tam zostanie to już w ogóle serce się kraja. Na razie namiętnie przeglądam wszelkie ogłoszenia o szczeniakach i już nawet nie zwracam uwagi na rasę. Pies to pies. Będę go kochać bez względu na rasę, wygląd i inne rzeczy. 
No i co? Mieliście mi napisać jakieś fajne horrory. Czekam, czekam.;D
Do później!

piątek, 31 maja 2013

Coldplay & Green Day

I pogoda się zrypała. Ale tak szczerze, to lubię takie burzowe popołudnia, kiedy można w spokoju walnąć się na łóżko i nic nie robić. Póki co czas umilam sobie słuchaniem muzyki. Posłuchałam trochę Coldplay, ale w końcu stanęło na Green Day. Możecie mi polecić jakieś fajne piosenki tych dwóch zespołów?
Zerkając dzisiaj na kalendarz zorientowałam się, że 9 lipca mamy swoje pierwsze urodziny. To znaczy blog ma, nie ja. Ja mam już trochę więcej lat... ^^ W każdym razie jestem ciekawa, czy uda nam się dobić do 10 tysięcy wyświetleń. Jak sądzicie? Teraz mam dość dobry czas na pisanie, bo pomysłów i rewelacji z życia codziennego nie brakuje i jestem szczęśliwa, widząc, że coraz więcej osób chce to czytać. Naprawdę wielkie dzięki, to dużo dla mnie znaczy.:) Miałam wyjść jeszcze do Galaxy, żeby kupić tę książkę, ale szlak trafił moje plany. Może to i dobrze, bo jakoś mi się nie bardzo uśmiecha ruszanie się z pokoju.;) Chyba obejrzę dzisiaj jakiś film. Dawno nie oglądałam niczego. W sumie raczej ciężko trafić w mój gust filmowy, bo co film to nudniejszy. Jak dla mnie oczywiście. Romansideł nie lubię (nie licząc Titanica ^^), komedie romantyczne też są teraz coraz bardziej nużące, a i o dobry horror teraz ciężko. Poza Delikantą, którą w 100% polecam, raczej nic nie jest mnie w stanie przestraszyć. Jedynym filmem po jakim obecnie mam traumę (chociaż go nie oglądałam, ale opis i opinie mi w zupełności wystarczą) jest Ludzka Stonoga, ale to mnie po prostu obrzydza. Dodatkowo dochodzi do tego fakt, iż moja siostra jest raczej mniej strachliwa ode mnie, więc potrafi wpisać w google wyżej wymieniony film i pomachać mi laptopem przed oczami tak, że o mało nie padnę dwa razy na zawał, spadając przy tym pod stół. No dobra, aż taka chamska to ona nie jest, ale kiedyś przez nią "nie mogłam" wejść do pokoju, bo darła się, że ma włączoną Ludzką Stonogę, a kiedy wreszcie odważyłam się wejść-twierdząc iż małolata nie będzie siać terroru w po części moim własnym pokoju-odwróciła laptop, krzycząc: ZOBACZ! Pomijając to, że zrobiłam gwałtowny w tył zwrot i czym prędzej zwiałam od tego, jakże miłego, ale zarazem psychicznego dziecka (xD), to jeszcze przez następne 10 minut koczowałam pod pokojem, bojąc się do niego wejść. Jak jeszcze raz wyskoczy mi z czymś takim to osobiście zgłoszę ją na casting do Ludzkiej Stonogi 3.
Dobra, muszę spadać, bo przed chwilą tata oznajmił mi, że zabiera kompa do pracy, a ja nie zdążyłam się jeszcze w pełni rozwinąć. Ostatnimi czasy pisanie łatwo mi idzie.
Jeżeli znacie jakiś straszny horror to dajcie znać.
Ps. TYLKO NIE LUDZKA STONOGA!!!

May comes back

...nareszcie. Po przeżyciu kilku dość deszczowych dni można wreszcie powiedzieć, że mamy maj. Już myślałam, że w tym roku raczej się nie doczekam. Angielski poczeka. trzeba skorzystać z ładnej pogody. Dlatego też od rana zalegałam na tarasie, próbując zmusić się do opalania, bo przecież czasem wypada się opalić, ale po 5 minutach tej mordęgi doszłam do wniosku, że smażenie się, jak ryba na patelni mi raczej nie leży. Dlatego zwiałam do cienia. Dzisiaj muszę się zająć wyżej wymienionym przyjacielem, czyli angielskim. Nic do niego nie mam, ale jestem raczej, jakby to powiedzieć, na niskim poziomie, a w poniedziałek mam diagnozę, więc wypadałoby się trochę podszkolić. Mam nadzieję, że coś mi z tego wyjdzie, bo zależy mi na tym, żeby mieć chociaż 3+ z tej diagnozy. Dlatego od dzisiaj biorę się za siebie. Zobaczymy tylko na jak długo...^^ Póki co idę się przebrać, bo wychodzę do sklepu i na pocztę, a później... I will go to war with the Einglish. 
See you later! 

...

Napisałam, aż dwa zdania po angielsku. Kurczę, ale jestem z siebie dumna...;)

Przecież dawałem ci te kluczyki...

Dziś moja rodzinka wraz z moją skromną osobą wybrała się do Kamienia Pomorskiego na spotkanie ze znajomymi. Już sama perspektywa godzinnej jazdy samochodem wprawiła mnie w stan euforii, bo komu się nie marzy calutkie 60 minut siedzenia z słuchawkami w uszach i gapienia się bezmyślnie przez okno. W razie czego wrzuciłam jeszcze dodatkowo książkę do torby. Podróż minęła szybko, a po przyjeździe poszwendaliśmy się trochę po mieście i poszliśmy coś zjeść. Knajpa wyglądała - nie oszukujmy się - jak typowy bar dla robotników. Mimo to żarcie było genialne. Zamówiliśmy pizzę i muszę powiedzieć, że chyba w życiu lepszej nie jadłam. Zawsze mówiłam, że wygląd to nie wszystko. Po tym, jak wszyscy ledwo podnieśliśmy się z miejsc (ja sama prawie czołgałam się do wyjścia) stanęliśmy na parkingu, czekając aż moja mama wygrzebie z torebki kluczyki do samochodu. Szperała i szperała w tej torbie, aż w końcu oznajmiła nam, że owych kluczy brak. Tata od razu wyskoczył z tekstem typu "Przecież dawałem ci te kluczyki.", a mama podjęła desperacką próbę przeszukania ponownie swej szacownej torby, a może raczej - jak się po chwili okazało - pobojowiska zamkniętego w kawałku materiału. Skończyło się na tym, że paragony, portfel, dokumenty, skarpetka (?) i inna zawartość torebki spoczęły na parkingu, a sama torba została wywrócona na lewą stronę. Kluczy i tak nie udało się znaleźć. Kilka minut później, kiedy zawartość przeciętnej kobiecej torebki wróciła na swoje miejsce, miała miejsce następująca sytuacja. Tata wyciąga z wewnętrznej kieszeni marynarki kluczyki, ja prawie leżę na ulicy umierając ze śmiechu, a twarz mamy zdobi mina typowa dla dzikiego huna, chwilę przed napadnięciem na bezbronną ofiarę. W końcu wszyscy wpakowaliśmy się do samochodu (mama nie zabiła ojca, bo ktoś musiał nas dowieźć z powrotem do domu) i pojechaliśmy do Dziwnowa. Tam przeszłam się chwilę po bazarach z niebieskimi poduszkami ozdobionymi w uśmiechnięte foki, czyli po prostu podziwiałam uroki nadmorskiego miasta. Zaszłam nawet na plażę, ale po dosłownie 5 sekundach, podczas których miałam okazję napatrzeć się na lodowatą wodę, stwierdziłam, że o wiele bardziej wolę swój ciepły samochód. Tam też skończyłam. Podczas drogi powrotnej trochę poczytałam, ale po pewnym czasie zrobiło się ciemno, a moja obecna wada wzroku w zupełności mi wystarczy, więc sobie odpuściłam. Pomimo tego, że to również nie jest zdrowe dla moich paczadeł stwierdziłam, że muszę kupić sobie latarkę. Przynajmniej będę mogła trochę dłużej poczytać w nocy (pod kołdrą), bo teraz w tygodniu raczej mi to nie wychodzi. Dlaczego? A dlatego, że w drzwiach stoi mama i każe mi zgasić światło, bo przecież fakt, że nie mam żadnych problemów z wczesnym wstawaniem, nie zaprzecza temu, że 10 minut dłużej czytania skazuje mnie automatycznie na zaspanie do szkoły. W każdym razie muszę kupić tę latarkę...
A jak Wam minął dzień? 
Dobranoc. 

czwartek, 30 maja 2013

oblężona

Moja siostra jest super... Ale tak na serio. No bo, kto by nie chciał mieć siostry, która nie daje się nawet spokojnie wykąpać. No na przykład dzisiaj. Siedzę sobie spokojnie w łazience, a ta prawie leży pod drzwiami i wali w nie (być może głową), tak że mam ochotę ją zabić. Aby już następnym razem móc się normalnie wykąpać, podjęłam desperacką próbę oduczenia mojej kochanej siostry takiego zachowania. Mianowicie wrzuciłam ją w piżamie do wanny... No dobra, nie wrzuciłam, bo moja mama wyrwała ją z moich szpon i siłą wywlokła z łazienki, ale gdyby nie to, to Zuzia by sobie dzisiaj popływała. Tak, czy siak ma na mnie focha odkąd wyszłam z łazienki i jakoś nie bardzo mi to przeszkadza. Jutro postawię amstaffa pod drzwiami... albo zostawię klamkę pod wysokim napięciem (^^). Jakieś pomysły? xD
Idę szukać psa... i elektryka, który załatwi mi tą klamkę...

środa, 29 maja 2013

Jutro

Hej!
Odkryłam w sobie nowe hobby. Od dłuższego czasu coraz bardziej wciągało mnie czytanie książek, ale teraz szczególnie się na to nakręciłam. Zaczęło się od tego, że w ostatnią sobotę poszłam do empiku i zaczęłam przeglądać regały z książkami. Często tam zaglądałam, ale jakoś nigdy nie przywiązywałam wagi do tego, co się dam znajduje. Właściwie to jeszcze nigdy nie kupiłam sobie książki, wybranej po prostu na poczekaniu w sklepie. Albo czytałam to co mam w domu, albo szłam po jakąś konkretną, którą wcześniej ktoś mi polecił. No, a tym razem było inaczej. Trochę od niechcenia zaczęłam czytać opisy poszczególnych książek, sprawdzając która mnie naprawdę zainteresuje, a po chwili miałam już kilka upatrzonych. Po przeczytaniu dość sporej ilości opisów, doszłam do wniosku, że właściwie najchętniej wykupiłabym cały dział książek młodzieżowych.;)
Dzisiaj również byłam w empiku i oczywiście w tym samym celu. Moją uwagę przykuła seria książek pt."Jutro". Części jest siedem, a ja z braku kasy musiałam sobie ją dzisiaj odpuścić i idę po nią w sobotę. Póki co muszę jeszcze skończyć Harry'ego, bo zostało mi dosłownie kilka stron do końca, a potem znajdę sobie coś krótkiego, tak żeby skończyć do soboty.:D
Ktoś z Was to czytał?

wtorek, 28 maja 2013

brak internetu

Hej!
Przed chwilą wreszcie odzyskałam internet, bo wczoraj od godziny 16 doskwierał mi jego brak.;) Szczerze mówiąc trochę czułam się jak jaskiniowiec...
Nie to, żebym była jakaś uzależniona, ale jak się człowiek przyzwyczai, że ma ten internet przez całą dobą i może tam sprawdzić praktycznie wszystko, to ciężko mu się odzwyczaić. Póki co dostęp do sieci jest i mam nadzieję, że będzie dalej.;)
Do później.

niedziela, 26 maja 2013

po polsku

Hej!
Wczoraj kupiłam zapowiedzianą pocztówkę i po powrocie do domu wzięłam się za losowanie kraju. Wylosowałam Białoruś, ale czekała mnie mała niespodzianka. Otóż użytkowniczka z tego państwa zaznaczyła na swoim profilu, że mówi po polsku, więc było to dla mnie całkiem przyjemne, pisać do kogoś zza granicy w swoim języku. Mam nadzieję, że zrozumie co do niej napisałam.;)
 kartka na Białoruś 
A tą tutaj pocztówkę kupiłam tak dla siebie, bo bardzo mi się spodobała. Oczywiście zajęła miejsce na mojej "pocztówkowej ścianie".;) 
Uff, szkoda tylko, że już zaraz poniedziałek, zwłaszcza, że jutro szczególnie nie mam ochoty iść do szkoły. 
Idę się wykąpać, a potem muszę się jeszcze pouczyć. Masssakra. 
Miłego wieczoru. 

sobota, 25 maja 2013

późno

Hej!
Jestem sama tym faktem zaskoczona, ale jakiś czas temu odkryłam, że nie lubię spać do późna. Ciekawe... Kiedy byłam młodsza spanie do południa było wręcz moim hobby, a teraz wściekam się za każdym razem, kiedy wstanę później, niż o 10. Wczoraj wieczorem przed snem ustawiłam sobie dwa budziki: 8:30 i 9:00, żeby po prostu nie przespać całego dnia. Obudziłam się przed pierwszym, chwilę poleżałam w łóżku, a potem zadzwoniły oba, więc je wyłączyłam i poszłam dalej spać. Finał tego był taki, że obudziła mnie moja mama obwieszczając mi uroczyście, że już jest w pół do dwunastej.;) Skomentowałam to krótko: raz na jakiś czas mogę sobie pozwolić. Po czym poszłam dalej spać.;D

W końcu po 5 minutach się podniosłam i zaraz mam zamiar wybrać się do Galaxy po pocztówkę, bo dawno żadnej nie wysłałam. Nie zaglądałam jeszcze do książek (na razie trzymam się od nich z daleka), ale wydaje mi się, że nie mam dużo nauki i obym miała rację...
Postaram się napisać później, a póki co miłego dnia.

Ps. Czy u Was też jest taka paskudna pogoda? Nie wiem czemu, ale perspektywa deszczowego dnia jakoś poprawia mi dzisiaj humor. Może wreszcie skończę książkę... ;)

czwartek, 23 maja 2013

best songs for me

Hej!
Dzisiaj będzie muzycznie.:) Jakiś czas temu robiłam posta dotyczącego moich ulubionych piosenek. Od tamtego czasu mój gust muzyczny się trochę zmienił, więc postanowiłam się z Wami podzielić moimi nowymi ulubieńcami.:)

1. Coldplay-Paradise 



Na pierwszy ogień idzie piosenka grupy Coldplay, Paradise w której jestem zakochana od wycieczki do Hiszpanii.:) Każdego dnia słucham ją przynajmniej po 5 razy.;)

2. Green Day-Brutal Love 



3.Green Day-Time Of Your Life



4.Green Day-Before The Lobotomy



5.Green Day-Boulevard Of Broken Dreams



6.Green Day-Wake Me Up When September Ends



7.Green Day-21 Guns



Zespołu Green Day słucham od niedawna, ale jest to zdecydowanie jedna z najlepszych grup muzycznych, jakie kiedykolwiek słyszałam.:) Teraz, kiedy piszę ten post w tle również pobrzmiewają ich piosenki.;D

8. Biffy Clyro-Biblical



W sumie nie wiem co powiedzieć o tej piosence. Jak dla mnie jest genialna i mam nadzieję, że Wam również się spodoba.:)

9. OCN-The First Cut



10. Linkin Park-Numb



Powiem tylko tyle, że według mnie jest to jeden z najlepszych kawałków jakie słyszałam.:)

Tak, to by było na tyle i mam nadzieję, że spodobają Wam się te piosenki tak samo, jak mnie.:D
Papa!

poniedziałek, 20 maja 2013

about Spain

!Hola!
Wreszcie zebrałam się, żeby napisać post o wycieczce do Hiszpanii. No to zaczynamy!

Do Berlina wyruszyliśmy gdzieś po 12, a około 15 (o ile dobrze pamiętam) byliśmy już na lotnisku. Przeżyłam swoją pierwszą w życiu odprawę, a potem pozostało mi tylko czekanie na lot. Sama podróż samolotem zdecydowanie przypadła mi do gustu. Na pewno było o wiele lepiej i wygodniej, niż jakbyśmy mieli się tłuc dwa dni autokarem. Oczywiście obowiązkowo miałam przy sobie aparat.
tuż po starcie



 Alpy
Po odebraniu bagażu czekała nas kolejna godzina drogi, ale tym razem już prosto do hotelu. Po kolacji przydzielono nas do pokoi, a potem jeszcze trochę pokręciliśmy się po pokojach sąsiadów, żeby zobaczyć kto mieszka koło kogo i poszliśmy spać. 
W niedzielę pojechaliśmy do Barcelony, gdzie widzieliśmy m.in: oceanarium (z którego zdjęcia mam na telefonie i właśnie teraz sobie o tym przypomniałam^^), Dzielnicę Gotycką, Parlament Kataloński oraz przespacerowaliśmy się ulicą La Rambla. 
Wieczorem, po kolacji poszliśmy na spacer na plażę, skąd większość wróciła cała mokra.;) 
pomarańcze :)
W poniedziałek rano poszliśmy do hiszpańskiej szkoły, która jak dla mnie nieco odstraszała wyglądem. Powitała nas wysoka na kilka metrów brama wejściowa, a sam budynek nie wyglądał zachęcająco. Co innego ludzie. Pogadaliśmy sobie z grupką Hiszpanów i było naprawdę fajnie.:) 
Następnie byliśmy świadkami tego jak zawodna jest komunikacja miejska w Hiszpanii, czekając ponad pół godziny na autobus, który w końcu nie przyjechał.:/ Ostatecznie zrezygnowaliśmy z przejazdu autobusem i poszliśmy na pociąg. Kiedy już dostaliśmy się do Blanes, dostaliśmy trochę czasu wolnego. Kupiliśmy sobie coś do jedzenia i usiedliśmy na plaży. Pogoda tego dnia była bardzo udana. Następnym punktem naszej podróży był rejs statkiem do miasteczka Tossa de Mar. Było super! 
Wieczór przesiedziałam u chłopaków razem z kilkoma innymi dziewczynami, oglądając film.:D 
Wtorek było kolejnym dniem poświęconym na zwiedzanie Barcelony. Tym razem skupiliśmy się na dziełach Antonia Gaudiego.
 Sagrada Familia

Pan Mim pozbawiony głowy ;D
Środę spędziliśmy w aqua parku Water World, a w czwartek około 14 ruszyliśmy w drogę powrotną do domu. Wycieczka była bardzo udana i na pewno długo jej nie zapomnę.:)
Bye bye! 

niedziela, 19 maja 2013

mała zmiana planów

Cześć Wszystkim!
Pojawiłam się tutaj jedynie po to, aby Wam oznajmić, że wycieczkę do Hiszpanii przeżyłam, a post o wyjeździe pojawi się dopiero w ciągu przyszłego tygodnia, ponieważ mam na głowie już dwa sprawdziany i trochę brakuje mi czasu, żeby ogarnąć wszystkie zdjęcia. Nie chcę robić tego posta na odczepnego, tak byle jak, więc wolę go odłożyć na trochę później.:) 
W skrócie mogę powiedzieć tylko tyle, że wyjazd był udany i przy okazji dowiedziałam się sporo rzeczy o ludziach z mojej klasy. Niektórych tak naprawdę poznałam dopiero na tej wycieczce. W każdym razie większość jest w porządku.:) 
To na mnie już pora. Idę coś zjeść, a potem będę zgłębiać tajniki fizyki.;D
Pa!

piątek, 10 maja 2013

bye bye

Hello!
Chciałam tylko się pożegnać i życzyć wszystkim miłego tygodnia. Wracam do Was za tydzień w czwartek z zapasem nowych zdjęć i dobrym humorem (mam nadzieję:). 



Trzymajcie się Kochani! :*

czwartek, 9 maja 2013

rysunek

Hej!
Dzisiaj wstawiam tylko rysunek, bo jakoś nie mam żadnych nowości do opisania.:) Na dworze znowu szaleje burza, a ja cieszę się, że siedzę bezpiecznie w domu.;)
ten nos wyszedł mi taki wielki ;)
:*

środa, 8 maja 2013

the apocalypse

Hej!
No niestety zdjęć nie udało mi się dzisiaj zrobić, bo nie mogłam się zebrać, więc "uwieczniłam" jedynie moje nowe buty.;D
kupione w H&M
Moja siostra wyjechała dzisiaj na zieloną szkołę, a ja po jej wyjściu calutki ranek się obijałam. Oczywiście obowiązkowo obejrzałam Trudne Sprawy (xD), a potem wreszcie doprowadziłam się do porządku i poszłam do empiku kupić rozmówki hiszpańskie. Korzystając z okazji, że już jestem w sklepie wzięłam jeszcze rozmówki angielskie, które na pewno się przydadzą.
A wieczorem zebrało się na mega burzę. Siedziałam akurat nad angielskim, kiedy zrobiło się strasznie ciemno, a po chwili lunął taki olbrzymi deszcz z gradem, że myślałam, że mi okna w pokoju powybija! Czułam się jak podczas jakiejś apokalipsy.;)
 na chwilę przed burzą
Dzisiaj wreszcie zabrałam się za zgranie wszystkich zdjęć z aparatu, żeby mieć czystą kartkę na wyjazd. Okazało się, że zalegało tam już 818 zdjęć. Nie wiem czy to dużo, czy mało, bo nie wiem jak jest u innych miłośników fotografii, ale jak na moje oko całkiem sporo.;)
Uciekam, bo miałam jeszcze przejrzeć ubrania, które zabieram, a potem powoli spać, bo jutro do szkoły.;/

about shopping

Cześć Wam!
Dzisiaj wybrałam się na ostatnie już przed wyjazdem poszukiwanie butów. W planach było również zahaczenie o inne sklepy, ale najbardziej zależało mi na butach. No iiiii... wreszcie się udało! Wprawdzie kupione na stoisku dziecięcym, ale co ja mam z tym moim minimalnym rozmiarem stopy zrobić? xD Mimo to buty wcale nie wyglądają na jakieś bardzo "dziecięce", bo są to przeciętne białe trampki, a ja jestem z nich w 100% zadowolona.:D
Poza butami kupiłam też dwa cienkie swetry, bo takie rzeczy zawsze się przydają, legginsy i nowy portfel.;) Ogółem mówiąc: zakupy były udane! Teraz kiedy mam już wszystkie potrzebne do wyjazdu rzeczy, mogę skupić się na przeżyciu ostatnich dwóch dni szkoły.:)
Jutro postaram się wstawić jakieś zdjęcia nabytych dzisiaj rzeczy, a na razie uciekam spać.:)
Dobranoc!

poniedziałek, 6 maja 2013

ostatni tydzień przygotowań

Hello!
Do wyjazdu już tylko tydzień, a mnie już nosi.:D Często teraz o tym piszę, ale im bliżej tym bardziej nie mogę się doczekać. Cieszę się, że jadę tam z klasą, bo trafiłam na całkiem fajnych ludzi i myślę, że wycieczka będzie udana.:) Wtorek i środę mam wolne, więc pochodzę jeszcze po sklepach, żeby dokupić ostatnie brakujące rzeczy, a potem muszę jeszcze przeżyć dwa dni szkoły, w tym sprawdzian z angielskiego.:/
A póki co żyję już sobotą... :D

niedziela, 5 maja 2013

niedzielny obiad

Hej!
Wczoraj już nie dałam rady napisać, ale zakupy się udały i mam wreszcie swoją wymarzoną torbę.;) A dzisiaj rodzice zabrali mnie i moją siostrę na obiad do restauracji. Wystrój wnętrza w lokalu był tak niesamowity, że aż nie chciało się stamtąd wychodzić.:) Wszystko było zrobione na wzór chaty zbójnickiej, także wyglądało to naprawdę niesamowicie.:) 
A to kilka dzisiejszych zdjęć:



Moja "wybranka" xD

A teraz zmykam się uczyć, bo mam jeszcze trochę obowiązków na dzisiejszy dzień (niestety). 
Papa!

sobota, 4 maja 2013

kilka zdjęć

Hej!
Właściwie to zajrzałam tu tylko po to, aby dodać zdjęcia, które zrobiłam podczas weekendu majowego telefonem, bo niestety zapomniałam aparatu.:/ Mimo to uważam, że są nie najgorsze.





Lecę się szykować, bo muszę dzisiaj stawić czoła kaskadzie, a ludzi pewnie będzie tam mnóstwo. Mam nadzieję, że chociaż kupię to, co mam kupić i pójście tam nie wyjdzie na marne.
Miłego dnia!